Jeśli komuś wydaje się, że…

Jeśli komuś wydaje się, że współczesny antyintelektualizm, objawiający się np. antynaukowością (antyszczepionkowizm, niewiara w globalne ocieplenie, itp.), ale też niewiarą w humanistykę i pewnym cynizmem w tym zakresie (chyba każdy wie o co chodzi i zna przedstawicieli nurtu „tylko nauki ścisłe, a nie tam humanistyczne pierdolenie”; ja tego szczególnie nie trawię, bo sam jestem „ścisłowcem”, ale uważam takie podejście za płytkie i rzadko reprezentowane przez najtęższe umysły) i wreszcie generalnym zblazowanym nihilizmem, to polecam zapoznanie się z fragmentami „Fedona” Platona o „mizologii” (przez analogię do mizantropii).

Wymiana zdań ma miejsce podczas dyskusji Sokratesa z przyjaciółmi i uczniami o tym, czy jest życie po śmierci. Temat podwójnie żywotny, bo Sokrates został skazany na śmierć i niebawem (pod koniec dialogu) będzie musiał wypić kielich z trucizną. Co więcej, bezpośrednio przed tymi słowami pierwsza próba „ogarnięcia” tematu upada w ogniu krytyki, Sokrates – jak bokser co porządnie oberwał od przeciwnika pod koniec rundy – odzyskuje siły w rogu ringu.

Sokrates:Tylko się strzeżmy pewnego stanu, aby nas nie spotkał.

Fedon: Jaki stan?

Sokrates: Abyśmy się nie zrazili do myśli, tak jak się mizantrop zraża do świata i ludzi. Bo nie ma większego nieszczęścia, jakie by mogło człowieka spotkać, niż to, jeżeli się ktoś do myśli zrazi. A jedno i drugie powstaje w ten sam sposób: i mizologia, i mizantropia. Mizantropia stąd wyrasta, że ktoś bardzo mocno w pewnego człowieka wierzy, a nie ma do tego racjonalnej podstawy, i myśli, że ten człowiek jest pod każdym względem prawdomówny i nie zepsuty, i zaufania godny, a potem się niezadługo przekona, że to człowiek zły i fałszywy; a potem znowu drugi mu się taki sam trafi. Jeżeli to kogoś często spotyka, a najbardziej ze strony tych, których mógł uważać za swych najbliższych i najserdeczniejszych, to w końcu człowiek, nabiwszy sobie tyle guzów, nienawidzić zaczyna wszystkich i myśli, że w ogóle w żadnym człowieku ziarna zdrowego nie znajdzie. Nie zauważyłeś, że to się tak jakoś robi?

(…) Jeśli ktoś uwierzy w prawdziwość pewnej myśli, a nie ma do tego podstawy w umiejętności, która dotyczy myśli, i potem mu się niezadługo ta sama myśl wyda fałszywą – raz słusznie, raz niesłusznie, i raz ta, a raz inna – wtedy już całkiem, tak jak ci, którzy się antynomiami bawią, wiesz, że się w końcu uważają za najmądrzejszych, zdaje im się, że oni sami jedni tylko dojrzeli, że ani w tym, co się dzieje, ani w dowodach ludzkich nie ma nic zdrowego i mocnego, tylko wszystko, co istnieje, to po prostu tak jak woda w cieśninie Eurypu, kręci się w górę i w dół i ani chwili na żadnym punkcie nie trwa stale.

Fedon: Bardzo słusznie mówisz

Sokrates: Nieprawdaż więc, Fedonie że opłakany byłby to stan, gdyby ktoś, mimo że istnieje przecież jakaś myśl prawdziwa i mocna, i dla umysłu dostępna, ale on dlatego, że wpadł na takie jakieś dowody, które się raz wydają prawdziwe, a raz nie, potem by nie sobie samemu winę przypisywał ani swój brak umiejętności ganił, tylko by, z bólu niejako, winę z siebie samego na wszelkie dowody zwalał i już by potem całe życia dowodów nienawidził i przeklinał je, i był pozbawiony prawdy i wiedzy o tym, co istnieje?

Fedon: Na Zeusa to przecież stan opłakany.

PS: Tekst „Fedona”: http://libertarianin.org/Ebooks/Platon/Platon-Fedon.pdf
PS2: Profesjonalne omówienie fragmentu: https://www.youtube.com/watch?v=1f4i5a9y75M&feature=youtu.be&t=50

#filozofia #ksiazki #platon #mizantropia #nauka #humanistyka #ksiazki #rozwojosobisty . Wołam też prowokacyjnie #antynatalizm

Comments are closed.